Festiwal DJP2

Poprzednie edycje FDJP2

Zostań redaktorem portalu FDJP2

Strony internetowe dla parafii

Newsletter FDJP2

Interesują Cię wydarzenia religijne i kulturalne związane z osobą Jana Pawła II?Newsletter FDJP2 jest dla Ciebie! Zapisz się już teraz!

FDJP2

Abp Piero Marini o Słudze Bożym Janie Pawle II



W czasie sesji o Eucharystii w dniach 4-6 marca 2011 r. abp Piero Marini podzielił się z uczestnikami osobistym doświadczeniem spotkań ze Sługą Bożym Janem Pawłem II.

Arcybiskup wyznał, że ogłoszenie daty beatyfikacji Sługi Bożego Jana Pawła II zrodziło w nim pytanie, jaki rodzaj świętości zostanie przedstawiony wszystkim wierzącym rozproszonym po całym świecie, duchwonym i świeckim. Zwrócił uwagę, że w osobie Jana Pawła II mamy do czynienia z “papieżem rekordów” (liczba celebracji w Rzymie i w różnych częściach świata, tłumy uczestników tychże celebracji lub audiencji, liczba świętych i błogosławionych wyniesionych na ołtarze, liczba wydanych dokumentów i wygłoszonych przemówień czy wreszcie miliony uczestników uroczystości Jego pogrzebu). Ale z mocą podkreślił, że Jan Paweł II zostanie ogłoszony błogosławionym nie ze względu na owe “rekordy”, ale dlatego, że w sposób nadzwyczajny przeżywał codzienność swojego życia. Ogłoszenie beatyfikacji Jana Pawła II jest dla abpa Marini potwierdzeniem, że świętość nie jest stylem życia odległego, ale stanowi część życia codziennego. Jan Paweł II stał się “papieżem rekordów”, ale zostanie ogłoszony błogosławionym dlatego, że w sposób nadzwyczajny przeżywał codzienność swojego życia.

“Gdy tylko dowiedziałem się o beatyfikacji Jana Pawła II nie myślałem o błogosławionym nieosiągalnym i dalekim, lecz przeciwnie o świętym pasterzu bliskim całej wspólnocie chrześcijańskiej. Od początku bowiem, od Mszy świętej rozpoczynającej Jego pontyfikat wyszedł ku ludziom, starał się zbliżyć do wszystkich, wszystkich chciał pozdrowić i uścisnąć. Z pewnością był to Papież, który spotkał i pozdrowił więcej osób niż jakikolwiek inny papież w historii Kościoła”.

Abp Piero Marini wyznał: “Był to pasterz bardzo bliski również dla mnie. Z Janem Pawłem II spędziłem prawie dwadzieścia lat mojego życia. Mogłem dzielić przynajmniej w części Jego działalność duszpasterską. Dzieliłem z Nim radości i bóle, nadzieje, trudy i zadowolenie. Ten papież dał mi możliwość uczestniczenia i dzielenia jego ducha misyjnego, jego miłości dla głoszenia Ewangelii, odwagi w obronie prawdy, odwagi w opowiedzeniu się po stronie słabych, ubogich i na rzecz pokoju. Nauczył mnie kochać ludzi każdej rasy i każdej kondycji, poszanowania wszystkich kultur, także tych uważanych za prymitywne i bez znaczenia”.

Kontynuując swoje świadectwo długoletni mistrz papieskich ceremonii liturgicznych mówił: “Tym jednak, co mnie najbardziej związało z Janem Pawłem II, było doświadczenie celebracji razem z Nim, tyle razy obok Niego, z prostotą i wzruszeniem, liturgii, której pragnął Sobór Watykański II, razem z niezliczonymi wspólnotami w różnych częściach świata. I to właśnie ze względu na to doświadczenie życia liturgicznego-eklezjalnego, które przeżyłem razem z Nim, Jego beatyfikacja jest wydarzeniem, które dotyka mnie z bliska i głęboko jest związana z moim życiem wiary”.

Towarzysz “wędrującego pasterza” zauważył, że Jan Paweł II jako pasterz Kościoła powszechnego chciał być fizycznie obecny w możliwie największej liczbie wspólnot eklezjalnych, by żaden z Kościołów partykularnych nie mógł czuć się wyłączonym z łączności z biskupem Rzymu. Fizyczna obecność Papieża wśród różnych wspólnot była znakiem komunii dla całego Kościoła powszechnego. W tym kontekście mistrz ceremonii papieskich przypomniał obrzęd stosowany w pierwszych wiekach w Kościele rzymskim: “fermentum”, kawałek Chleba konsekrowanego, był przesyłany do poszczególnych “tituli” na znak ich komunii z własnym biskupem. W posłudze papieża Jana Pawła II, według abpa Marini, obrzęd ten został niejako zastąpiony przez fizyczną obecność samego papieża w różnych Kościołach partykularnych czy parafiach Rzymu. “Ciało papieża stało się znakiem komunii… – mówił abp Marini – …w czasie jego długiego pontyfikatu. To ciało, które nie tylko w czasie podróży apostolskich, ale w czasie choroby, jak również po śmierci nie przestało być znakiem komunii dla Kościoła powszechnego”.

Ksiądz arcybiskup, jako naoczny świadek sprawowania Eucharystii przez Jana Pawła II, wyznał: “Papież był mistykiem (w tym sensie, że słowo “mistyk” pochodzi od słowa “misterium”). Celebrował Misterium. Był kimś, kto wierzy w to, co czyni”. Mistrz Papieskich Ceremonii Liturgicznych wspominał: “Pamiętam zakrystię bazyliki św. Piotra i wiele zakrystii kościołów rozproszonych po świecie, które stały się miejscami modlitwy Papieża przed i po celebracji”. Ta sama zakrystia bazyliki św. Piotra była również przygotowania liturgii: “To był człowiek, który lubił śpiewać. Tyle razy w zakrystii bazyliki św. Piotra tworzyliśmy duet, bo papież chciał przygotować prefację po łacinie…”. Ceremoniarz opowiadał również o pragnieniu Papieża wyrażania siebie i swojej relacji do Boga i ludzi poprzez gesty, choćby o pragnieniu podeszłego w latach biskupa Rzymu, by wykonać gest leżenia krzyżem w czasie wielkopiątkowej liturgii, choć siły już Mu na to nie pozwalały, o miłości Jana Pawła II do rzeczywistej obecności Chrystusa w Eucharystii, o Jego umiejętności bardzo osobistego przeżywania publicznej liturgii Kościoła.

Zachęcony jednym z pytań abp Piero Marini podzielił się również doświadczeniem swojego pożegnania z Janem Pawłem II na łożu śmierci, w przeddzień Jego przejścia z tego świata do domu Ojca: “Stałem przy łóżku papieża… Jedyna rzecz, jaką powiedziałem Papieżowi to słowa: ‘Módl się za mnie i módl się za Kościół’. A później trwaliśmy w milczeniu. Po tym, jak abp Stanisław mnie przedstawił, Papież podniósł głowę i popatrzył na mnie. Papież… podniósł rękę. Nie rozumiałem, czego Papież pragnie, dopóki nie pojawił się lekarz, który od czasu do czasu zaglądał, by zobaczyć czy wszystko jest w porządku. Dr Buzzonetti powiedział mi: ‘chwyć Go za rękę’. Papież nie mógł mówić, patrzył jedynie na mnie. Jedynym sposobem, by mnie pozdrowić, był gest ręki. [Pamiętacie temat ciała. To jest liturgia.] Chwyciłem Go za rękę. Poczułem, że Papież ścisnął moją rękę i tak pozostaliśmy nie wiem, ile czasu. W tych momentach dostrzega się względność czasu. Czas krótki wydaje się długi. (…) Kiedy wychodziłem papież jeszcze raz podniósł głowę i popatrzył na mnie. Popatrzyliśmy sobie w oczy. To ostatnie wspomnienie, jakie mam o Papieżu żywym. Pamiętam tę rękę. Mam nadzieję, że nadal trzyma mnie za rękę”.